[TRANS] 121211 Historia pięciu czarnych kotów
Dodane przez Anneaviel dnia 11.12.2012 03:37

W teledysku do singla "1000-nen Zutto Soba ni Ite" pojawia się motyw pięciu czarnych kotów, będących personifikacją śmierci. Na stronie Black Cat Cinema opublikowano nagranie z ich historią.


Rozszerzona zawartość newsa






W ponury deszczowy dzień na pewnej ulicy...
Starszy mężczyzna zabrał pięć kotów z antykwariatu.
Od tego dnia żyły razem ze staruszkiem.

W domu mężczyzny było dużo tajemniczych przedmiotów.

Poniszczona książka, stłuczona lampa i stary kufer, którego nie można było otworzyć żadnym kluczem...

Wszystkie te rzeczy były całkowicie nowe dla pięciu kotów, ale czuły w nich pewną nostalgię.
Dla kotów to miejsce stało się najcieplejszym domem na świecie.





Każdy z kotów był inaczej umaszczony, ale wszystkie miały podobne lśniące oczy.

Potulny brązowy kocur kochał wspinać się na cylinder mężczyzny i w nim spać.

Pręgowany prychał i jeżył ogon, kiedykolwiek gonił wskazówkę starego zegarka.

Najmłodszy biały kotek uwielbiał trącać parasolkę, by kręciła się wokół i wokół.

Łaciaty kot, który lubił prać pazurkami, kiedykolwiek znalazł dobrze zachowaną książkę,
musiał ją podrapać, więc staruszek za każdym razem na niego krzyczał.

Z kolei chudy szary kot uwielbiał gonić wszelkiego rodzaju piłeczki.





Każdy z pięciu kotów był inny, ale ich miłość do staruszka, który przyjemnie i delikatnie głaskał ich futerka, była taka sama.
Łączył je też podziw dla imponujących i zawsze podkręconych wąsów mężczyzny,





W zimny i deszczowy dzień, staruszek jak zwykle wyszedł na spacer.
Koty wspięły się na cylinder, podrapały książkę, jak to zawsze robiły, czekając na powrót swojego pana.

Ale tego dnia starszy mężczyzna nie wrócił.

Najmłodszy kociak zaczął się martwić i wyglądał przez okno, patrząc na deszczową ulicę,
wypatrując sylwetki staruszka.
Wszędzie wokół wirowało mnóstwo parasolek. Poczuł, że jedna z nich musi należeć do ich pana.





Wszystkie koty były już głodne i nie mogły dłużej wytrzymać!
Pięć kotów zdecydowało, że pójdą poszukać staruszka.

Przechodząc sekretnymi ścieżkami, śledziły zapach mężczyzny.
Czasami były nawet gonione za wkraczanie na cudze terytoria.
Pięć kotów szło blisko siebie, szybko przemykając ulice i pilnując, by najmłodszy kociak się nie zgubił.





Po pewnym czasie przestało padać i, jakby chmury chciały uciec, niebo zabarwiło się na pomarańczowo.
Zapadła ciemna noc i ulice stały się zupełnie zimne...
Jednak mężczyzny nadal nigdzie nie było.

Jego zapach unosił się wszędzie wokół.
Był tutaj z nutą tabaki, zaraz pod wonią drzewa ginkgo.
Unosił się wraz z aromatem obiadu z tylnej uliczki, gdzie wślizgnął się północny wiatr...
Jednak mężczyzny nadal nigdzie nie było.

Szybko... szybko... szybko... szybko...
Gdzie zaprowadzi ich zapach staruszka.
Czasami zawirował wiatr, prawie rozmywając znajomy zapach, jednak skrzące na niebie gwiazdy oświetlały im drogę...
Jednak mężczyzny nadal nigdzie nie było.





Szybko... szybko... szybko...
Wędrując przez kilka dni, znalazły przystanek autobusowy na nieznanej im dotąd ulicy.
W tym miejscu rozmył się zapach staruszka, ale nie czekał z pasażerami na autobus.

Pięć kotów było już bardzo zmęczonych poszukiwaniami, więc postanowiły poczekać na mężczyznę.
Czekały wiele dni...
Jednak nie spotkały staruszka.
Miały kolejne dni...
A pięć kotów nadal czekało na swojego pana.

Kiedykolwiek przyjeżdżał autobus, pięć kotów stawało się coraz ciemniejszych, aż wszystkie przybrały czarny kolor.
Pomimo to, pięć kotów nadal czekało na staruszka.





Po nieskończonej ilości przystanków, autobus przyjechał i z głębokiego snu pięć kotów obudził ukochany głos.
"Przepraszam, przeze mnie doświadczyliście tylu samotnych chwil".
Staruszek powiedział to i delikatnie pogłaskał pięć kotów, które były już całkowicie czarne.
Pięć kotów ze szczęścia wskoczyło na swojego pana.
"Wreszcie się spotykamy!".
Już zdążyły zapomnieć, jak długo na niego czekały, były tak bardzo szczęśliwe, że go widzą.
W ramionach starszego mężczyzny, pięć kotów po raz pierwszy wsiadło do autobusu razem z konduktorem i pasażerami.





Widok z okna autobusu był ze znacznie wyższej perspektywy, niż gdy wspinały się na żywopłot,
a wszystko wyglądało na tak małe w porównaniu do odległości obserwowanej z dachu.
Rzeczy widziane pierwszy raz zawsze wydadzą się błyszczące i olśniewające.
Pozostali pasażerowie także promienieli szczęściem.
Wtedy staruszek spokojnie powiedział im, co się stało podczas jego nieobecności.

"Kiedy ktoś nie może nigdy więcej zobaczyć kogoś, kogo ceni najbardziej,
po raz pierwszy przypomni sobie o czymś, co dawno zostało zapomniane.
Z tą nadal nie do końca uświadomioną myślą pojawia się coś, czym trzeba się podzielić
bez względu na wszystko, zanim zostanie się rozdzielonym z tą osobą".

"To coś może być zamknięte w zepsutej lampie albo starym kufrze, którego nie można otworzyć.
Każdy od dawna ma coś wartościowego, co jest w jakiś sposób ukryte..."
Pięć kotów nie zrozumiało od razu, co miał na myśli staruszek, ale uwierzyły, że to bardzo ważne.

Gdy patrzyły w dół na oddalające się i malejące ulice, poczuły, że właśnie to miejsce,
gdzie są w tej chwili ze staruszkiem, jest ich własnym światem.
Od razu przestały myśleć, skąd pochodzą i gdzie zmierzają...





Nie tak długo potem...
Pięć czarnych kotów z błyszczącymi i lśniącymi oczami pojawiało się czasem w zakątku ulicy.

Starszy człowiek przestał zajmować się antykami i został konduktorem autobusu.
Czeka na swoją najważniejszą osobę, aż kiedyś pojawi się na przystanku.

Czarne koty wiedzą.
Wiedzą o smutkach, które próbuje ukryć poranny deszcz
Wiedzą też o cennych sekretach, o których nocą opowiadają gwiazdy.
I chociaż czasem zapominają, że są czarnymi kotami...

Nigdy nie zapomną, przy kim chcą być.







Cr: @redndazzling | PL: Anneaviel